Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2010

Dystans całkowity:2304.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:82:37
Średnia prędkość:27.90 km/h
Maksymalna prędkość:74.59 km/h
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:76.83 km i 2h 45m
Więcej statystyk

Przełęcz Ostra!

Niedziela, 31 października 2010 · Komentarze(3)
Kategoria 100-200km
Dzisiaj umówiłem się z Marcinem o 9:20 w Swoszowicach z zamiarem pokonania Przełęczy Ostrej pod Limanową.
Wstaję i szczerze czuję się średnio.. Wyruszam o 8:55, jedzie się źle nogi bolą.. W Swoszowicach przywitałem się z Marcinem, on też mówi że najlepiej się nie czuje.. Postanowiliśmy w Dobczycach zdecydować co dalej, czy jedziemy całą trasę czy skracamy..

Początkowo cierpieliśmy, podjazd pod Świątniki dłuuugi, słońce już było wysoko. Bolało, ale ja to lubię. Trochę się rozgrzałem, zanim dojechaliśmy do Dobczyc minęliśmy jeszcze kilka górek. Słońce było coraz wyżej, a ze mnie się lało.. W Dobczycach nawet nie pomyśleliśmy żeby wracać, krótka wizyta w sklepie i już byliśmy w drodze do Mszany, czas nas gonił, doszliśmy do wniosku, że powinniśmy się umówić godzinę wcześniej.

Wiało okropnie, halny mocny, ale na szczęście ciepły. Marcin mocno ciągnął, Ja nieco rzadziej się wychylałem na przód, ale starałem się nieco odciążyć mojego towarzysza ;). W drodze do Mszany pokonaliśmy Przełęcz Wierzbanowską (596m. n.p.m.). W Mszanie byliśmy ok. 11:40. Wiatr dudnił pięknie, i równie pięknie męczył. Kupiliśmy jakieś jedzenie i pojechaliśmy kierować się w stronę Kamienicy. Wiatr jakby nieco się zmienił i dał nam nieco odpocząć. W Lubomierzu pokonaliśmy przełęcz Przysłop Lubomierski(750 m.n.p.m.). Podjazd nieco zmęczył 3,5kilometra ostro pod górę dało się we znaki, jednak już byłem rozkręcony i mogłem wiele. Potem już zjazdami do Kamienicy. Tam zrobiliśmy sobie przerwę przed samym podjazdem. Pojedzeni i popici zaczęliśmy zabawę na całego.

Po zaczęciu podjazdu Marcin zobaczył u siebie gumę. No przecież musiało się coś wydarzyć. Dopompował oponę i ruszyliśmy dalej. Było dobrze, tyle że słońce piekło, w kurtce się gotowałem. Na górze Marcin zmienił dętkę, Ja ubrałem się na zjazd i ruszyliśmy w stronę Limanowej. Ja jak zwykle na zjeździe zacząłem tracić dystans.. Jednak jeszcze mam trochę opory z szybką jazdą w dół.

W Limanowej Marcin odwiedził sklep, ja cyknąłem zdjęcie Sanktuarium i zaczęliśmy odwrót do domu. Minęliśmy kilka ciekawych miejscowości m.in. Piekiełko i Tymbark. Po 120 kilometrów już każdy podjazd wchodził jak nóż w masło, piekło i bolało, ale widoki rekompensowały wszystko, zresztą mówią, że ból to najlepszy przyjaciel człowieka. Potem jeszcze zatrzymaliśmy się w sklepie w którejś ze wsi. Tam o to dowiedziałem się, że mam zamiast przełożeń "rzuty :D" No ale cóż, tacy ludzie na wsi. Kolejarz Armstrong ma 3 rzuty z przodu i 10 z tyłu :D :D...

W Dobczycach byliśmy ok. 16:15. Czekało na nas jeszcze kilka podjazdów. Wszystkie już ładnie wchodziły, Jasiek ostatnio napisał, że po pokonaniu niewidzialnej granicy można na rowerze wszystko. Podpisuję się pod tym, mógłbym kręcić i kręcić, brak czucia w nogach i jazda ;). Trochę się z Marcinem pościgaliśmy na końcu, na zjeździe ze Świątnik doskwierał mi brak lampki z przodu nie oświetlona droga, i ciemno, było niebezpiecznie, ale przeżyłem :). W Swoszowicach się pożegnałem z Marcinem i poleciałem do domu..

Było pięknie, takie wypady lubię, mimo ciężkiego początku łoiliśmy dobrze, ale brakuje już dnia.. Listopad Listopad.. Ten kto nie był z nami niech żałuje, było warto się porwać na taki dystans! :) Było ekstra, dzięki za wspólny wypad. Uff działo się.

Ten uśmiech jest złudny :D

Daleko jeszcze?

Do góry

Marcin dobrze sobie radził


Wymiana dętki na szczycie

Przełęcz Wierzbanowska

Już blisko..

Miało być lekko i nie za dużo, wyszło jak zwykle! :)

Sobota, 30 października 2010 · Komentarze(1)
Kategoria 100-200km
Trasa : Kraków - Brzegi - Niepołomice - Puszcza Niepołomicka - Bochnia - Nowy Wiśnicz - Wieniec - Jaroszówka - Niegowić - Sławkowice - Koźmice Wielkie - Wieliczka - Kraków

Miało być dzisiaj spokojnie po Puszczy, a wyszło prawie 150.. Umówiliśmy się o 9:00 pod McDonaldem na wielickiej. W składzie : Ja, Jasiek, Marcin i Piotrek ruszyliśmy do Niepołomic gdzie miał na nas czekać Robert, my troszkę się spóźniliśmy jednak Robin również, coś mu wypadło i nawet chwilę na niego czekaliśmy. Potem polecieliśmy do Puszczy na kwadrat. Wszyscy byli w dobrych nastrojach i prowadziliśmy dużo rozmów. Po przejechaniu jednej rundy postanowiliśmy pojechać na czas robiąc zmiany.. Jednak oczywiście nie udało się. "Peleton" :D się rozerwał i podzieliliśmy się na grupy, ale ostatecznie podzieliło się na 2 grupy, Ja, Marcin i Jasiek i drugą Piotrka z Robertem. Tempo było szaleńcze z licznika nie schodziła '40'. Potem padł pomysł na przejechanie się do Nowego Wiśnicza przez Bochnię, niestety Robin musiał wracać, a Piotrek nie ma przełożeń na większe górki.. Tak więc polecieliśmy w trójkę. W Bochni przerwa, po tej czasówce byłem zmulony.. Dopiero pepsi i 2 bułki mnie podniosły :). Potem podjazdy zjazdy aż wylądowaliśmy w Niegowici. Na jednym ze zjazdów pobiłem mój rekord prędkości (74.5km/h) Znowu udany wyjazd! :) Samemu na pewno bym nie jechał tak daleko, ale w grupie to co innego.. Do szybkiego zobaczenia.

Na tym zdjęciu to wyszedłem jak dziecko z bidula...:D

Jasiek i Marcin w Nowym Wiśniczu

Robin kończy czasówkę

Szkoła + Integracyjnie

Piątek, 29 października 2010 · Komentarze(2)
Kategoria 100-200km, Szkoła
Rano do szkoły, a potem o 14:15 byłem umówiony pod McDonaldem z Bartkiem i Miłoszem. Problem tkwił w tym, że wczoraj eksplodowała mi dętka w oponie i musiałem wymienić dzisiaj oponę :(. Wybór padł na Detonatora ponieważ była tania, i jest podobno wytrzymałą oponą.(i tak przejściowo).. Jak zwykle się spóźniłem o 14:30 spotkałem się z moimi towarzyszami i polecieliśmy do Wieliczki, a następnie przez Grabówki do Sierczy i dalej do Dobczyc. W Dobczycach zrobiliśmy chwilkę przerwy. U Miłosza brak przełożeń, to samo co u Piotrka (39-25) Tak więc pod większe górki jeździł zygzakiem. Tą trasę już w tym miesiącu przejechałem z Marcinem. W Myślenicach druga przerwa, musiałem dokręcić sobie koszyk na bidon bo darł się strasznie... Potem przez Siepraw do Świątnik i już do Krakowa. Na powstańców wielkopolskich rozdzieliliśmy się, ja w prawo, Miłosz prosto, a Bartek w lewo :).
Kolejny udany wyjazd w dodatku w dobrym towarzystwie! Było fajnie, jutro też wspólne kręcenie!! ;)

1/4 równika już za mną!! :)

Czwartek, 28 października 2010 · Komentarze(3)
Kategoria 50-100km, Szkoła
Tak jest !! Przejechałem w tym roku już 10 000km! Tak więc zbliżam się do już jego końca, ale chcę jeszcze trochę pojeździć póki będzie pogoda! :)

Dzisiaj najpierw do szkoły, a po południu traska Wieliczka Siepraw i okolice. Dzisiaj miałem ochotę na kilka podjazdów. Wracając już do domu eksplodowała mi dętka :( Chyba wjechałem na kamień lub dziurę... Muszę podjechać do serwisu i sprawdzić czy koło aby nie jest scentrowane.

Tor + szkoła i obowiązki

Środa, 27 października 2010 · Komentarze(0)
Kategoria 50-100km, Szkoła
Dzisiaj rano do szkoły na rowerze, po przyjściu do domu miałem tylko 1,5h na jazdę, tak więc szybko się przebrałem zjadłem zupę i poleciałem pod tor. O tej godzinie na torze pustki.. Dodatkowo remont przy ulicy Widłakowej sprawia trochę problemów.. Potem jeszcze kilka rzeczy musiałem załatwić! :) Jutro dobiję 10 000km!!

Krótki trening

Wtorek, 26 października 2010 · Komentarze(0)
Kategoria do 50 km
Krótki trening zakończony ucieczką przed deszczem.. Miało być 50 km, wyszło mało.. :/

Szkoła

Poniedziałek, 25 października 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Szkoła
Deszczowo.

Wspólny rekord.

Niedziela, 24 października 2010 · Komentarze(6)
Kategoria 200-300, w grupie
Trasa : Kraków - Skała - Olkusz - Klucze - Ogrodzieniec - Pilica - Jaroszowiec - Klucze - Olkusz - Skała - Kraków

Pobudka 7:30 śniadanko i ruszam o 8:30 z domu. O 9:00 zbiórka pod Hotelem Cracovia, spotkałem się tam z Jaśkiem, Marcinem i Piotrkiem. Od początku mocno zaczął Marcin, musieliśmy gonić czas, bo czekał na nas Robert, tak więc już od ul. Glogera była nas 5, a w Zielonkach czekali na nas Mateusz, Maku oraz Antek :). Taką o to szczęśliwą ósemką kręciliśmy w stronę Skały, w takim towarzystwie to nogi prawie same się kręcą. Na przodzie cały czas mocno ciągnął Marcin i Antek. Do Skały dojechaliśmy w dobrym czasie, mimo że po drodze spotkaliśmy kilka ciekawych podjazdów ;)

Nasza grupa :


Na rynku chwila przerwa i kierunek Olkusz. Tutaj towarzystwo prowadziło wiele rozmów, śmiałem się że ćwiczymy jazdę w parach. Chyba każdy z każdym wymienił trochę zdań. Do samego Olkusza droga pagórkowata. Przy końcu drogi wojewódzkiej pożegnaliśmy się z Antkiem, Robinem, Makiem i Mateuszem. Oni wrócili do Krakowa, a My czyli : Piotrek, Marcin, Jasiek i Ja ruszyliśmy w dalszą drogę. Popas sobie urządziliśmy w Kluczach :) Tam o to dowiedzieliśmy się, że nie jaki Luis Armstrong był kolejarzem!! :) Hehe Była to całkiem ciekawa rozmowa z nieznajomym. Po 10-15 minutach ruszyliśmy w stronę Województwa Śląskiego i Ogrodzieńca!

Towarzystwo pojedzone, tak więc śmigamy :

Moja facjata już zbliża się do Ogrodzieńca :

Za Kluczami spotkaliśmy się z dłuugim podjazdem, nawet ładnie pokonywaliśmy wszystkie trudności, jednak Piotrkowi brakuje przełożeń!! Przed Ogrodzieńcem wjechaliśmy do woj. Śląskiego. Potem minęliśmy Zamek, jednak nie zrobiłem zdjęcia :(. Jasiek jak usłyszał, że za nami dopiero 85km chyba trochę się wystraszył, ale miał dzisiaj nogę! Jest forma!! W Pilicy zrobiliśmy sobie przerwę na obiadek! Polecamy chyba wszyscy Restaurację "U Ryśka" Dobre jadło za małe pieniądze. Było bardzo smaczne.

Po około godzinnej przerwie, wyruszyliśmy w dalszą drogę. Pilicę zostawiliśmy, i ruszyliśmy w stronę Kluczy. Bardzo ładne asfalty, w tej części kraju, w dodatku dużo lasów. Ci co mieszkają w tej okolicy mają na prawdę dogodne warunki do jazdy. Po kilku dobrych podjazdach dojechaliśmy do Kluczy i zrobiliśmy chwilę przerwy. Woda do bidonu i przy okazji rozmowa o ramach rowerów. Potem dolecieliśmy do Olkusza i skręciliśmy w kierunku Skały. Początkowo zjazdy, tak więc odpoczywaliśmy, potem trochę podjazdów Piotrek już czuł nogi i brak przełożeń przede wszystkim. Marcin bardzo długo ciągnął z przodu przez całą wycieczkę, na prawdę urobił się jak mrówka z przodu, jest mocny! Przy Sułoszowej narzucił jakieś szalone tempo, wytrzymał Jasiek, ale Ja i Piotrek zaczęliśmy trochę tracić dystans, w pewnym momencie jechaliśmy nawet 50km/h po płaskim, jednak takie prędkości po 120 kilometrach czuć. Dogoniliśmy dopiero przed podjazdem do Skały, na ryneczku jeszcze ostatni popas i już kręciliśmy do Krakowa, byłem już nieco zmęczony. Przy Opolskiej się rozdzieliliśmy Jasiek poleciał w lewo, My jeszcze na Błonia.


Już chwilę przed alejami, doszło do małej kolizji, a mianowicie Piotrek zaliczył upadek. Całe szczęście, że nic się nie stało i prędkość nie była duża. Na Błoniach pożegnaliśmy się z Piotrkiem, a Ja z Marcinem przekręciliśmy chyba jeszcze z 6-7 kółek, w celu dobicia do 200km i wróciliśmy do domu. Podczas jazdy kółeczek jakoś nie gazowaliśmy, rozmowa przy dużych prędkościach nie ma sensu :).


JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI DLA WSZYSTKICH ZA DZISIEJSZĄ WYCIECZKĘ!!!
Nowy rekord dystansu nie sprawił jakiś wielkich problemów, w grupie jeździ się o niebo lepiej, zawsze można z kimś pogadać i zobaczyć, że to nie tylko Ja mam uczucie, że "już nie mogę". Było super! Czyżby w końcu Kraków się szosowo zaczął się odradzać? :) Czas zweryfikuje !

Lekki trening + serwis

Sobota, 23 października 2010 · Komentarze(1)
Kategoria 50-100km
Rano do serwisu. Nowa szprycha w tylnym kole i naprawa zakończona. Potem o 15 spotkałem się z Marcinem w Swoszowicach i ruszyliśmy przez Zbydniowice, Grabówki i Wieliczkę na dzisiejszy lekki trening. Eksploatowaliśmy kilka nowych dróg, po drodze spotkaliśmy paralotniarzy, ale już się składali.. Pokonaliśmy kilka górek, ale w bardzo spokojnym tempie, i wróciliśmy.

Trasa : Kraków - Swoszowice - Zbydniowice - Wieliczka - Koźmice Wielkie - Łyczanka - Siepraw - Swoszowice - Kraków

Szczyglice + szkoła

Piątek, 22 października 2010 · Komentarze(0)
Kategoria 50-100km, Szkoła
Szkoła, a po szkole do Szczyglic, wtem i nazad. Wracając poczułem stukot w tylnym kole, zatrzymałem się i okazało się, że urwała się szprycha o.O Nie wiem nawet gdzie i w co wjechałem... Jutro jadę to naprawić ehh... strasznie pechowy tydzień.